Przygoda z Naturą
Przygoda na Lądzie

 III  BAL POLISH AMERICAN SPORTS ASSOCIATION !!! (PASA)
 KWIECIEŃ 21, 2012.....

Podróż do Chin - Część 4
Luoyang, klasztor Shaolin, Groty Longmen,  Świątynia Białego Konia
      Idziemy  teraz do cmentarza mnichów buddyjskich, zwanego Lasem Pagód. Las Pagód przy klasztorze Shaolin składa się aż z 240 grobowców, które zostały zbudowane za czasów dynastii Tang, Song, Jin, Yuan, Ming i Qing (618-1911 n.e.) i jest największy w Chinach. Większość nagrobków została wykonana z kamienia i cegieł i ma mniej niż 15 metrów wysokości.  Każdy grobowiec posiada wygrawerowane inskrypcje i rok budowy. Prawie wszystkie nagrobki mają kształt pagody i stąd nazwa „las pagód”. Od naszego pilota wiemy, że im który mnich miał większe zasługi dla klasztoru, tym większy jego nagrobek. Ciekawy jest nagrobek przełożonego klasztoru, który zmarł kilka lat temu. Jest on zbudowany z jasnoszarego kamienia w kształcie typowego pomnika spotykanego w europejskich miastach i w niczym nie przypominającego pagody, a umieszczono na nim wizerunek samolotu i komputera, co ma oznaczać otwarcie się tej osoby na świat i zarazem trzymanie się tradycji.    

 Bębny W Chmurach
  
    Skład "Orkiestry" (O nazwie - Steel Band) lekko mnie zaskoczył, gdyż tak do końca nie wierzyłem, że składa się tylko z samych bębnów. Ale rzeczywistość to potwierdziła. Od maleńkich pojedynczych klasycznych bębenków, do większych podwójnych (jednakowych) umocowanych razem, wolnostojących obciągniętych skórą, wklęsłych blaszanych bębnów aż do beczek po oleju z wyciętym wierzchem i zawieszonych dnem do góry oraz wielu innych, których nie byłem w stanie zapamiętać.
    Czekały wszystkie skromnie pod trzcinowym dachem na skraju urwiska. Ciche, lecz gotowe natychmiast ożyć na życzenie muzyków - artystów. A oni spokojni, czekali na zmierzch, który zmienił naturalną dekorację natury, przeobrażając jachty w dole, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w migające świetliki, rozsypujące tysiące gwiazd na ciemnym nieboskłonie.   

Myśliwskie Szczęście.
   Po drugim, może trzecim kroku stanąłem jak wryty. Z drugiej strony kępy zobaczyłem ogromnego wilka ! Dzielił nas dystans 8 może 10 metrów. Wilk natychmiast się zatrzymał będąc równie jak ja zaskoczony. Stanął na tylnych łapach, otworzył paszczę wydając jakiś krótki dźwięk zbliżony do skowytu. Bezwiednie sztucer (cal..223) znalazł się w pozycji poziomej a jak nabój trafił do komory – nie wiem po dziś dzień.
    Po chwili wilk opadł, postawił krok i przywarował dając mi czas na uniesienie sztucera. Było to jednak 2 może 3 sekundy, w którym to czasie znalezienie go w lunecie było niemożliwe. Wkrótce niczym z procy poszedł po stoku zanurzając się w gąszczu. Gęsia skóra oblała mi ręce a samokrytyka eksplodowała niespodziewanie. A dlaczego nie strzeliłem po lufie? 10 m to żaden dystans. Nocne czuwanie na ocieplanej ambonie sprawiło, iż styl żółwia stał się mi bliski.  

Nasza Bułgaria
   Pieknie polozony Nessebar - Bulgaria 1977 Lata siedemdziesiąte to dla nas było otwarcie się na świat, teraz nazwałabym to zaledwie uchyleniem drzwi. Była to tzw, epoka gierkowska, która przyniosła znaczące zmiany dla nas, jako Polaków i dla nas jako rodziny .Właśnie wtedy powstały warunki do zbudowania domu przy korzystnych układach pomocy finansowej, w zakładzie, środowisku, a przede wszystkim , jako ludzie młodzi mieliśmy wiele entuzjazmu i sił do realizowania marzeń.     
     Urodził nam się syn Artur, który jakoś często zapadał na choroby dróg oddechowych i zdaniem leczącego go pediatry, pobyt nad morzem był bardzo pożądany, więc już jako półtoraroczny berbeć, zaliczył z nami pobyt na wczasach w Łebie. Pamiętam, że cały ośrodek rozbrzmiewał przebojem Anny Jantar „Tyle słońca w całym mieście”, ale też tego słońca było wiele.
    

Wędkowanie na Gulf Stream - North Carolina
      Na pelnym Oceanie   Snuliśmy przy tym plany pełnych sukcesu wypraw wędkarskich, próbując jednocześnie przekonać nasze panie, że przydałoby się już w domowej lodówce zaopatrzenie w postaci świerzych ryb.    Niestety. Nasze żony ucięły tą dyskusję stwierdzeniem, że zawsze mogą sobie je kupić w sklepie. O zgrozo! Wędkarze (czyli my), kupujący ryby w sklepie!!! Dodały przy tym iż lepiej by było, abyśmy pomyśleli raczej o wspólnych wczasach w Pólnocnej Karolinie. Spojrzałem na Wojtka i wiedziałem, że on myśli w tym momencie dokładnie to samo. Oczywiście, że o wędkowaniu przy tej okazji w Północnej Karolinie i dlatego z ochotą poparliśmy ten pomysł. Ale nasze panie jakby wyczuły nasze ukryte intencje bo dodały – tylko nie wolno wam zabierać wędek!! Tak, tak. Zgadzamy się na ten warunek - obiecując stanowczo a i chętnie zarazem, że dotrzymamy słowa. A to dlatego iż nasze żony powinny raczej powiedzieć – żadnego wędkowania na wczasach! A to jest już duża różnica. Bo na ten warunek, napewno byśmy się nie zgodzili!

NOWOŚCI:

20 Marzec - 2012:

Foto - Park- A. Zaniecki
Galerie - Spływ Dunajcem..
Galerie - Antiqua 2002...
Podróże - Chiny Część 4
Podróże - Bębny w Chmurach
Myśliwskie Szczęście
 Wędkowanie na Gulf Stream
Moje Haiti
Retro - Bulgaria
III  Bal Polish American..
Wstępniak - Speologia
Życzenia Wielkanocne

United Poles FCU

St.Stephen's Churc Perth Amboy

UPS Sports

AK Photography

Kolodziejowka - Pokoje

Red Top Inn

UnderwaterMike

PKP

My Polish Florida
Zew Natury

Tygodnik plus

Hetman-Kolekcjonerz