
Podróż do Chin - Część
3
X`ian, Muzeum
Armii Terakotowej, Pagoda Wielkiej Dzikiej Gęsi
14 września 2009 r. (poniedziałek):
Wchodzimy więc do wytwórni figurek żołnierzy armii terakotowej.
Nieszczególny budynek na obrzeżach X`ian, we wnętrzu kilku ludzi
pracujących nad figurami. Według naszego pilota jest to manufaktura
państwowa, której wyroby mają gwarantowaną jakość, a glina użyta do
produkcji figur jest dobrze wyrobiona, a same figury dobrze wypalone,
na co ma wskazywać odpowiedni dźwięk przy lekkim uderzeniu. Okazało
się, że tam nie tylko robią figurki żołnierzy, ale także parają się
wyrobami z laki. Za dolary można sobie tam zamówić mebel pokryty
laką z wysyłką na adres domowy. Nie zdradzę żadnych tajemnic
gospodarczych, pisząc za przewodnikami turystycznymi o wyrobach z
laki.
Tanna - Wulkan, Religia
i Kava
W tej pogoni za kolacją odpłynąłem
kawałek od bączka. Pojawia sie myśl, że tam, na dole, też ktoś ma
chęć coś zjeść przed snem. Szybko głowa pod wodę, kierownika - tak w
naszym żargonie nazywamy rekina - nie widzę. A dostępne publikacje i
życzliwi ludzie mowią, że w tych wodach rzadzą rekiny-tygrysy. Sama
nazwa mówi za siebie. Tutejsze wierzenia ich kanonizowały. Tubylcy
wierzą, że rekiny to ich protoplaści, a oni sami mogą się w nie
zamienić albo nimi kierować.
Podpływam bliżej i widzę Maćka obok bączka - dzięki Bogu całego. Ale
zaczynam mieć obawy o jego zdrowie psychiczne. Rzuca się jak w
chorobie św. Wita, macha w moją stronę wszystkimi kończynami.
Podpływam i pytam:
- A tobie co? Czemu nie płynąłeś za mną?
- Za tobą to pływał rekin! Wołałem do ciebie!
Polowanie na Dziki
Rozmyśla
łem
długo o mojej tegorocznej majowej wyprawie na czarnego niedźwiedzia
do stanu Idaho - parę mil od granicy USA - Kanada. Piękny
wysokogórski teren, głazy wiszące na kilometrowych urwiskach, rwące
rzeki bogate w pstrąga, brak możliwości dojazdu do łowiska inaczej
niż na koniu i raj na ziemi dla myśliwych.
Rozmyślania moje przerwał lekki szmer. Obserwowałem bacznie każdy punkt,
który mógł być źródłem szmeru. Wszystko było nieruchome. Mrok
sprawił, że zasięg mojej penetracji był ograniczony do 50 m.
Powracając na nowo do swych rozmyślań usłyszałem lekki trzask
złamanej gałązki. Chwyciłem ponownie swą lornetkę (7x50) i
zatrzymałem się na ciemniejszym od innych krzaku. Jego kształt też
był podejrzany. Śledziłem więc go przez może 2 minuty i....zamarłem
z wrażenia.
Oracz
-
Wio, leniuchu, bo cię batem popędzę – mówił stary Stefan ni to do
siebie ni to do konia ciągnącego powoli dwuskibowy pług. Za pługiem
odkładały się równo ciemne, tłuste skiby ziemi, które zaraz
obsiadały kruki i wrony aby wydziobywać z nich co lepsze kąski
robaków, kłótliwym wrzaskiem próbując zająć miejsce jak najbliżej
orzącego Stefana.
Tak wprawdzie to wcale nie zależało mu, aby Gniaduś (jak go zdrobniale
nazywał), ciągnął szybciej pług, bo i sam już czuł się trochę
zmęczony całodzienną orką. Gniady co raz to przystawał i schylając
się próbował uskubnąć kępki trawy i chwastów, które zdążyły wyrosnąć
tu i ówdzie na nie zaoranym od żniw ściernisku. Lecz delikatne
ponaglanie batem, nie pozostawiało mu zbyt dużo czasu na nasycenie
końskiego apetytu, co zresztą objawiał niecierpliwym prychaniem.
Alaska, Lodowiec i Szczep Indian - Tlingit
Następny dzień minął również pod wrażeniem przypłynięcia naszego
olbrzymiego statku "face to face" (twarzą w twarz) do lodowca
Hubbart, długości 120 km i szerokości 30 km(!) wpływającego do
zatoki Yakutat. Wszyscy staliśmy na dziobie statku (kapitan na
pomoście śpiewał sobie melodie z Titanika - ha, ha!) aby lepiej
podziwiać ogrom tej masy lodu. Wszyscy pasażerowie stali jak
zahipnotyzowani, oszołomieni widokiem olbrzymiego lodowca i huku (od
czasu do czasu) porównywalnego do nisko przelatującego odrzutowca, a
spowodowanego odłamywaniem się olbrzymich mas lodu wpadających do
Oceanu. Niesamowity to i jednocześnie groźny widok, który
utrwaliłyśmy na pamiątkowych fotografiach.
Statek musiał obrócić się o 180 stopni aby odpłynąć od lodowca a my
jeszcze długo żegnaliśmy cudowne obrazy ośnieżonych gór,
porastających na nich lasów, lodowca i błękitnych wód oceanu, które
stworzyła natura.



